sobota, 7 stycznia 2017

ZERKAJĄC POPRZEZ PANONIĘ


To już chyba tradycja ze strony natury, że w okolice sylwestra zsyła niezłą widoczność nad Europę Środkową. To też tradycja, że w okolicy sylwestra siedzę w robocie, ale tym razem tylko do 19 w Limanowej, przez co zdążę obrócić na wschód słońca w Tatry. Wypad trochę "na śpiocha", ale wykonalny. W Sączu dołącza Aśka z Tarnowa, ćpam dużą ilość kawy i jedziemy...

Na Vabcu krótki postój by popatrzeć na to i owo. Pod Łomnicą widać jak ratraki pracują na poranny sztruks...

Po drodze, w Niżnych Rużbachach ląduje nam kilka petard przed maską i o północy w Spišskiej Beli zatrzymujemy się na chwilę na czas "przejścia frontu" by pooglądać główną kanonadę przygotowania artyleryjskiego. Koło renesansowej dzwonnicy didżej odpala muzę ze swojego wana. Nie ukrywam zaskoczenia, bo pierwszą piosenką jest... "Ona tańczy dla mnie" :)

Spišská Belá to takie "optyczne" miasto. Biorąc pod uwagę to, że to ojcowizna Petzvala.

Jakiś czas później lądujemy na parkingu w Tatrzańskiej Łomnicy, przerzucamy szpej i po naklejeniu fok ruszamy w górę koło drugiej w nocy. Mróz ku górze słabnie - to dobrze wróży. Tuż przed Łomnicką Przełęczą robi się jasno, stamtąd to już tylko krótkie przejście granią, tuż nad zaporami lawinowymi na Wielkiej Łomnickiej Baszty. Już na pierwszy rzut oka widać, że będą się dziać tańce na horyzoncie. Miraże fajna sprawa, ale nie z ostrością nie będzie najlepiej...

Świta... Za Czergowem wynurzyły się Bieszczady.

Połonina Wetlińska z Połoniną Caryńską.

Oraz Rawki i Grupa Tarnicy. Do czasu wzejścia słońca wszystko tańczy i zmienia formę. Wielką Rawkę dźwignęło najmocniej, robiąc z niej górę stołową.
No ale ciut bardziej na prawo od Bieszczad czają się najlepsze ujęcia...

Z dachem Bieszczad po lewej stronie kadru.
Teraz pora na najlepsze ujęcie z dzisiejszego poranka. Za "kikutami" po mioceńskich stratowulkanach w Górach Slańskich wyłoniła się Borżawa.
Niestety warstwa niskich chmur na Nizinie Panońskiej leżała dostatecznie wysoko bym nie uchwycił Gór Gutai. Biorąc pod uwagę fakt, że Bogota i Wielki Milicz w Górach Slańskich były już przykryte, to i tak miałem szczęście że udało się złapać Borżawę. No ale pozostało jeszcze parę rzeczy do sfotografowania...

No to do roboty... fot. Joanna Bajorek.

Makovica może kiedyś zagości na ramach DO jako, że z wierzchołka jest szansa na dość daleki strzał. Dzięki dobremu położeniu względem Doliny Cisy zrobiło się tam okienko na Pietrosula w Alpach Rodniańskich.

Tymczasem bezpośrednio na południu wyskoczył najwyższy szczyt Węgier. Refrakcja atmosferyczna zrobiła z niego piętrowy tort. Pychota!

Za Słowackimi Rudawami rozpościera się znaczne obniżenie, a za obniżeniem, już na Węgrzech wyłaniają się łagodne garby Gór Bukowych.

Ciężko tam o jakieś bardziej wybijające się kulminacje. Najwyższym punktem jest mierząca 960 m n.p.m. Szilvási-kő czyli po prostu Śliwkowa Skała.


Złapało się też nieco industrialu. Min. najwyższy przekaźnik na Słowacji.

Oraz kłębiące się obłoki nad Abowem.
Jeden z bardziej znanych punktów obserwacyjnych sam doczekał się dalekiej obserwacji...


Natomiast tak wyglądał wschodni horyzont już przy wysokim słońcu. Miej więcej w środku kadru znajdują się najdalsze szczyty z dzisiejszego wpisu.

Gdy słońce się wzniosło, to wzniósł się i pułap chmur. Po chwili wystawały już tylko Bieszczady i to ledwo, ledwo. My natomiast dopięliśmy klamry o poszusowaliśmy w dół....

... Prosto do Francuskiego Żlebu.




Jak to mówią: góra dała i góra zabrała. Niestety, ale roszada śniegowa za sprawą orkanu "Barbara" sprawiła, że gdzieniegdzie śniegu jest mniej, lub nawet jest wywiany do gołej skały. Trafiwszy kijkiem w taką śnieżną lukę, wbiłem grot aż między skały co spowodowało oczywiście wygięcie materiału przez dźwignię. W dół Francuskiego Żlebu zjechałem już z "szablą" w jednej ręce i normalnym kijem w drugiej garści.

Miejscówka: Wielka Łomnicka Baszta 2215 m n.p.m. (49.18639 N 20.21771  E)
Data polowania: 01.01.2017
Najdalszy strzał: Wielki Wierch - 228 km.
Oręż fotograficzny:  Pentax K-50 + Soligor 400 mm / + Pentax SMC-DAL 50-200 mm

4 komentarze:

  1. No wykorzystałeś warunki. Niezłe strzały ! Ciekawe co było widać z najwyższych szczytów ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym dysponował większą ilością czasu to byłbym pewnie na Baranich Rogach, albo na Kończystej. No ale niestety po 12 h roboty to zostało mi tylko to. Choć spodziewam się, że przy pułapie chmur circa 800-900 m n.p.m. (zwiększał się ku południu) To na Vladeasse i tak nie było by szans, ale mogło by coś siąść dodatkowego z Ukrainy.

    OdpowiedzUsuń