piątek, 29 stycznia 2016

HALO KĽAK!


    
Latem 2015 roku, szczyty wokół doliny Ochotnicy zostały "obwarowane" system wież widokowych. System "fortyfikacji" oceniam jako bardzo solidny. Wieże są masywne niczym donżon zamku w Loches, a na górnym tarasie może się rozłożyć cały batalion fotografów. Spośród wież na Lubaniu, Magurkach i na Gorcu, to ta ostatnia oferuje najciekawsze możliwości dalekoobserwacyjne. Miałem pojechać bezpośrednio z domu rowerem, ale już pod Winną Górą wpadło mi coś do oka. Nie pomogło nawet trzymanie zanurzonej głowy w nurcie Popradu, by wypłukać to cholerstwo i musiałem wykonać odwrót. Popołudniu gdy już odzyskałem pełną sprawność wzroku, załadowałem rower do auta i pojechałem do Szczawy. Takim kombinowanym transportem udało mi się wykręcić na Gorc, w sam raz gdy zachodzące słońce podkreśliło kontur szczytów.


Ogólna sytuacja na SW.







Dominanta nad dolnym odcinkiem Doliny Orawy.







 
Dachy Luczańskiej i Krywańskiej Fatry.







 
Vysielače... Na Krížavie nadajnik wzbija się na 116 metrów, a na Veľkiej Lúce sięga 60 metrów.



Położenie Gorca jest o tyle korzystne, że leży na jednej osi ze sporymi obniżeniami Doliny Orawy oraz Kotliny Turczańskiej. Dzięki czemu serwuję dziś obserwację wapiennego stoliwa Klaka Małofatrzańskiego (1351 m n.p.m.) na granicy Górnego Ponitrza i Turca.


Największa odległość na dziś czyli zadarty nochal Kľaka.






 
Na samym końcu ląduje kadr z położonymi obrzydliwie blisko Tatrami.




Miejscówka: Gorc 1228 m n.p.m. + 25 m wieża (49.564888 N 20.252995 E)
Data polowania: 03.11.2015
Najdalszy strzał: Kľak - 134 km.
Oręż fotograficzny: Canon 550D + Sigma 70-300 mm

wtorek, 5 stycznia 2016

MIRAŻE NA WSCHODZIE


Inauguracyjna obserwacja na otwarcie tego zakątka internetu i zamknięcie roku 2015. O mały włos wszystko by poszło w niwecz. Zerwany z łoża dziesięć minut po szóstej zorientowałem się, że budzik już dawno odprawił swoją arię, a na dojechanie z Sącza do Czarnego Potoku i wydarcie na Jaworzynę Krynicką na wschód słońca mam całe 1,5 h. Krztusiłem się jak stary diesel na niskich obrotach, przy podbiegu trasą narciarską, ale zgodnie z nadzieją udało się uwiecznić spory szpaler Karpat Wschodnich. Frakcjonowana atmosfera, uraczyła mnie dodatkowo pięknym mirażem inwersyjnym. Niestety, ale dynamika miraży i mas powietrza była duża, stąd takie a nie inne mydło w kadrze.

     Miejsce na rozpoczęcie działalności z tym projektem, wypadło chyba pod pewną sugestią emocjonalną. Jaworzyna ma dla mnie pewne powiązanie sentymentalne i zawiera pewną nutkę geomantycznej więzi kojarzącą się się z początkiem, gdyż u jej stóp przyszło mi również inaugurować własne życie... Niech się kręci! May the refraction be with you!

Trzy kraje w kadrze, czyli panorama na wschód z wierzchołka Jaworzyny Krynickiej.

Wisienką na torcie w dzisiejszym odcinku jest dach Borżawy.

Mirażowe trio grupy Połoniny Równej.





Oraz pikujący pik Pikuja.

Mocno podniesiony skrawek Bukowskich Wierchów.

Stożki Vihorlatu...


Miraż Durnej.



 
W międzyczasie serwuje jeszcze fragment Bieszczad w dogasającej złotej godzinie.
No ale koniec tego dobrego. Pora wracać...



Miejscówka: Jaworzyna Krynicka (49.41752 N 20.896275 E)
Data polowania: 31.12.2015
Najdalszy strzał: Stoj - 189 km
Oręż fotograficzny: Canon 550D + Sigma 70-300 mm