Posty

TATRZAŃSKIE SANKTUARIUM

Obraz
Roku Pańskiego 1712 wzniesiono w Malawie kościół filialny pw. św. Marii Magdaleny. Świątynie ufundował jego książęca mość Jerzy Ignacy Lubomirski i trzeba przyznać, że miejsce fundacji wybrano świetnie. Spod murów świątyni i z okolicznych pól roztacza się szeroki widok na Kotlinę Sandomierską i na Karpaty, w tym odległe Tatry. Co prawda ten widok jest dziś nieco przysłonięty przez rosnące coraz śmielej drzewa, ale wciąż pod kościelnym płotkiem warto rozłożyć statyw i skierować obiektyw na południowy zachód, by podziwiać tatrzańskie granie na horyzoncie.   Między drzewami została tylko niewielka luka, ale widać co trzeba.   Kadr na 120 mm. Tak jak wspomniałem... Okienko pomiędzy drzewami jest niewielkie, ale wystarcza. Na dłuższym czasie naświetlania widać jak bardzo wiało.   Niestety nie udało mi się uchwycić na dłuższej ogniskowej ciekawego zjawiska z mechaniki płynów, jakim jest niestabilność Kelvina-Helmholza .   Widok na 350 mm. Gdyby przesunąć się ciut w bo

WICHRY NA WIATROŁOMIE

Obraz
Podczas pewnej przechadzki po Paśmie Radziejowej, zastałem niezłą przejrzystość powietrza w kierunku południowo wschodnim. Pomimo dokuczliwego, zimnego wiatru rozstawiłem statyw pośród sporych wiatrołomów, które powstały po spustoszeniu górnoreglowych lasów na grzbiecie Złomistych Wierchów (nazwa zobowiązuje). O ile przed samym wiatrem można się jakoś schować, np. za wykrotem, to nie da się obejść problemu turbulencji atmosferycznych, które często występują przy wietrznej pogodzie. Więc pamiątką po tym plenerze zostaną dalekie obserwacje w formie rozmytych akwarelek. Statyw rozstawiam przy drodze odbiegającej od GSB w kierunku Hali Koniecznej.   Obraz na horyzoncie wygląda jak odbicie w tafli wody marszczonej przez wiatr. Widać daleko, ale wszystko jest rozmyte. Tutaj widać północne i północno wschodnie części Magury Orawskiej.   Najwyższa część nowo wydzielonej grupy górskiej którą jest Beskid Żywiecko-Kysucki.   Biała zębatka krywańskiej części Małej Fatry i zachodniej

GOTYK WIECZOROWĄ PORĄ

Obraz
W krajobrazie czasem zlewają się "dwa gotyki". Gotyk architektoniczny i "gotyk" ostrych, masywnych górskich szczytów. Koło kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zbylitowskiej Górze w kadrze możemy zmieścić zarówno jedno i drugie. Tatry, ostre jak wieże średniowiecznych katedr i wspomniany przed chwilą niewielki kościół. Jednonawową świątynie wzniesiono w 1464 roku z fundacji Mikołaja Zbylitowskiego. Niestety, ale podczas działań wojennych w 1915 roku, a konkretnie po ostrzale artylerii Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości, zniszczono prawie całą nawę świątyni.  Rozpoczęta tuż po wojnie odbudowa kościoła zatarła wiele cech stylowych, ale gotycki sznyt znajdziemy tu i ówdzie na starych murach prezbiterium i kaplicy bocznej.   Tak wygląda punkt obserwacyjny na skarpie koło kościoła. Słońce zaszło już kilka minut temu, ale to nawet lepiej bo wnet horyzont mocniej się zarysuje. W dole srebrzy się nitka Dunajca.   Zza garbów Pogórza Wiśnickiego wystaje fr

BIAŁO, ZIELONO, NIEBIESKO...

Obraz
Wiosną w Karpatach trwają dwie pory roku. Kwiecień i maj to na Pogórzach Karpackich definitywnie miesiące wiosenne, podczas gdy w Tatrach, a szczególnie w Tatrach Wysokich dalej panują warunki zimowe. Dzięki temu tatrzańskie szczyty posiadają większe albedo i podkreślają się kontrasty pomiędzy jasnymi, ośnieżonymi stokami i ciemniejszymi graniami. Wszystko to pięknie podkreśla szczegóły i Tatry na horyzoncie nie są już tylko ciemnym, monochromatycznym konturem. Gdyby jeszcze dodać do tego błękit nieba i soczystą zieleń? Skorzystałem z takiej okazji podczas wizyty w Gębiczynie i chwilę po "plenerze bieszczadzkim" , przemieściłem się około 350 metrów w kierunku południowo-zachodnim, by ponownie rozłożyć statyw i delektować się "plenerem tatrzańskim". Pobocze jest tu szerokie, ale i tak bezpieczniej "rozstawić stragan" na mostku prowadzącym na pole. Widoczna w centrum kadru zielona kopa Góry św. Grzegorza, wyznacza azymut na Tatry.   No i mamy nas

KAŻDY MA SWOJE BIESZCZADY

Obraz
Bieszczady leżą na tak odległej rubieży, że nawet geografowie mają problem by jednogłośnie określić gdzie się zaczynają. W zażartych dyskusjach prowadzonych z wypiekami na twarzy, grodzi się je od północy Sanem lub północnymi stokami Ortytu, Korbani. Można rzec, że ile głów - tyle wersji. Dla turystów sprawa często przedstawia się nieco inaczej i jest pozbawiona precyzji oraz sporów. Po prostu lokują Bieszczady, gdzieś w bliżej nieokreślonej przestrzeni wciśniętej w południowo wschodni narożnik Polski. Ja natomiast szukałem nie bieszczadzkich granic, a Bieszczad na horyzoncie i to nie z okolic Leska czy Sanoka, a z rejonu Dębicy. Każdy ma w końcu swoje Bieszczady... Na wyciągnięcie ręki lub w kadrze na ogniskowej 400 mm.   Bieszczady widać z wielu miejsc w Gębiczynie, ale najbardziej dogodna jest chyba droga przez pole naprzeciwko lokalnego sklepu. Tylko te druty... Niczym tęcza na niebie, ale przecież dla długich ogniskowych to żaden problem.    Tuż obok znajduje się wzgó

BYSTRY BRZYZEK

Obraz
Dunajec po wielu kilometrach przełamywania się przez Karpaty, w końcu wpływa na teren Kotliny Sandomierskiej w okolicy Wojnicza. Tuż przed opuszczeniem gór, muska swoim nurtem pewne wyniosłe wzgórze o stromych stokach. Tym "barz bystrym brzyzkiem" jest Golgota, na stokach której przycupnęły zabudowania Dąbrówki Szczepanowskiej. Nie znajdziemy tu kalwarii, pomimo nazwy nawiązującej bezpośrednio do Męki Pańskiej, a etymologii należy szukać w innej, bardziej pospolitej męce związanej z wyjściem lub wyjechaniem na to wzgórze od zachodu lub północy. Na kilometrze i stu pięćdziesięciu metrach w linii prostej, trzeba się wznieść o 190 metrów w pionie. Podjazd rowerowy od zachodu jest jednym ze stromszych na Pogórzach, ze średnim nachyleniem 11.5% i maksymalnym 17.7% na stu metrach podjazdu. W 2018 roku, ciut na północny zachód od wierzchołka Golgoty, wybudowano drewnianą wieżę widokową o wysokości 16 metrów. Bez wieży i tak byłby stąd piękny, ale konstrukcja nieco ułatwia obserwac

SCHODAMI DO NIEBA

Obraz
Na południe od Ryglic wznoszą się wzgórza Pasma Brzanki, z lokalną dominantą - Ostrym Kamieniem (zwanym także Pasią). Jako że "nazwa zobowiązuje", to na wierzchołku znajdziemy piękny ostaniec zbudowany z gruboławicowych piaskowców górnej kredy, tworzący wąską grzędę. Dziś dookoła skały szumią buki, ale jeszcze w XIX wieku szczyt był bezleśny i roztaczały się z niego widoki na cztery strony świata. Nic wiec dziwnego, że lokalni właściciele ziemscy - Szczepańscy z Ryglic, postanowili urządzić ten skrawek ziemi wedle swojej wizji "architektury krajobrazowej" i zlecili wykucie schodków oraz dwóch siedzisk na skale. Dzięki temu można było wygodnie podziwiać swoje włości samotnie lub w duecie (i być może z otwartą butelką węgierskiego wina), podczas popołudniowych wypadów bryczką na szczyt. Dziś z wierzchołka wiele nie zobaczymy, ale kilkadziesiąt metrów na wschód od ostańca znajdziemy spory prześwit z widokiem na północ, gdzie możemy rozstawić statyw z aparatem (i być