niedziela, 21 lutego 2016

PRZEŹROCZA Z LIWOCZA - SOLIS OCCASUM


Liwocz-san... Analogia do Fudżi, nie jest przypadkowa. "Król Pogórzy" ma smukły i strzelisty krój stratowulkanu, nadający mu więcej zadziorności niż ma reszta pogórzańskich garbów. Jest to góra zgoła "magiczna", dająca odwiedzającym sporą dawkę upojenia estetyką widoku. Pomimo niezbyt niebotycznej wysokości, sięgającej (łohohoho!) 562 m n.p.m. plus 23 m wysokości do galerii na krzyżu, można tu odczuć ogrom areału, ze względu na położenie pomiędzy sporymi obniżeniami nieodległej Kotliny Sandomierskiej i Dołów Jasielsko-Sanockich.  Deniwelacja nad Doliną Wisłoki wynosząca 350 metrów na dość krótkim odcinku, też jest bardziej "beskidzka" niż "pogórzańska".

Specyficzne położenie tej wypiętrzonej skiby płaszczowiny śląskiej, sprawia że panorama obejmuje zasięgiem obszar od Beskidu Żywieckiego po Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie. Co prawda nie można tu liczyć na jakieś rewelacyjne, rekordowe odległości, ale liczba celów "średniego kalibru"z przedziału 100-150 km jest całkiem przyzwoita. Nic tylko fotografować...


Już na samym początku września 2013 r. trafiła się pierwsza, większa fala suchego powietrza, co w kombinacji z piątkiem daje wyśmienite zestawienie. Kamerki, pomimo przejaskrawienia niekożystnie położonym słońcem pokazują że jest dobrze. No to aparat w plecak i korby w ruch...

Powolnym tempem biedronki mączniakówki toczę ramę Dextera na Liwocz...


Po zaparkowaniu roweru i rozłożeniu statywu okazuje się, że będzie niezły spektakl. Jest dobra widoczność w zasadzie w każdym kierunku poza wschodnim i południowo wschodnim. Cień Ziemi i Pas Wenus, już trochę nabruździły w temacie...
Sytuacja robi się rozwojowa. Bezpośrednio na południu, piętrzy się dach Beskidu Niskiego.




Jedyny uchwycony dziś fragment Bieszczad.


No i zapłonęło! Kelwiny mocno poszły w górę, szczególnie nad kopami Beskidu Wyspowego.

Jeszcze parę kopek z Beskidu Wyspowego.

Beskid Sądecki i Góry Lewockie.



Na zachodzie przykuł moją uwagę subtelny detal nad Pasmem Łososińskim. Dopiero w domu ukazało się, że ustrzeliłem subtelny dublet. Czyli wieńczącą Beskidy Zachodnie Babią Górę wystającą nad... inną Babią Górą pomiędzy Chełmem a Jaworzem.
No i mamy królową...





Tymczasem na południowym zachodzie "Tatrowie" wyszli... Z najdalszym punktem możliwym do ustrzelenia z Liwocza - Salatynem odległym o 138 km. Na symulacjach jawi się jeszcze ciut bliżej położona Brestowa, która powinna wystawać na prawo od Salatyna, ale bez wspomożenia ze strony refrakcji nie będzie widoczna. Las na Jodłowej Górze skutecznie to uniemożliwia.

Najdalszy strzał dzisiejszego dnia. Czyli skitrurowy raj zimową porą - Salatyn.


Granodiorytowa piła w całej okazałości, tnie ognisty widnokrąg.












Na sam koniec, przesunąłem lufę na azymuty z okolic 0°. Tam czekała dzisiejsza wisienka na torcie. Pomimo, że nie jest to najdalszy strzał na dziś, to najbardziej cieszy oko. Tatry, jakby nie patrzeć są łatwiejsze do ustrzelenia nawet z większych odległości, a kaledonidy z poniższych kadrów już zdecydowanie nie.
Tymczasem na północy...

Zapłonęły światła RTCN Święty Krzyż...

























Tutaj jeszcze w tandemie z Jeleniowską.


I na sam koniec ląduje zwieńczenie najwyższej grzędy Gór Świętokrzyskich.


Koniec części pierwszej. Na kadry z Bieszczadami i Górami Sanocko-Turczańskimi będzie czas kiedy indziej. Najlepiej przy wschodzie słońca, gdy rydwan Heliosa podświetli widnokrąg w tamtym rejonie.

Miejscówka: Liwocz 562 m n.p.m. + 23 m taras na krzyżu (49.813263 N 21.351285 E)
Data polowania: 06.09.2013
Najdalszy strzał: Salatyn - 138 km.
Oręż fotograficzny: Canon 550D + Sigma 70-300 mm