Przejdź do głównej zawartości

TATRY Z ZIELONEGO WZGÓRZA


Anaberg... wznoszące się na 408 m n.p.m. wzgórze na zachodnim skraju Grzbietu Chełma, będące zarazem najwyższym punktem tego mezoregionu jak i całej Wyżyny Śląskiej. Spod szczytu tego pagórka, będącego "ogarkiem" po wulkanie, który kopcił tutaj na przełomie oligocenu i miocenu, można ustrzelić kilka dalekich strzałów, w tym jedno z najdalszych ujęć Tatr z terenu naszego kraju.

Po beznadziejnej, pełnej nieprzejrzystego powietrza zimie nastał "renesans" dalekich obserwacji wraz z nadejściem wiosennej cyrkulacji powietrza nad Europą Środkową. Anaberg jest mi dość nie po drodze, bo z Zakopanego mam tu raptem 260 km korkującymi się drogami, ale tego dnia (a raczej nocy) wybierałem się na geologiczny wypad w Sudety Środkowe i szczęśliwy traf przygnał z północnego zachodu masy klarownego powietrza. Miałem nieco wątpliwości czy się uda, ale późnym wieczorem dostaję jeszcze świeże informacje meteorologiczne od Artura, więc przed świtem parkuję na GSA i rozkładam stragan...

Czwarta nad ranem, może dobra widoczność przyjdzie... Na stanowisko strzeleckie trzeba podreptać popod klasztor w okolice domu pielgrzyma.
Tuż pod domem pielgrzyma znajduje się słupowa kapliczka św.Franciszka z początku XIX wieku.

Beskid Śląski pod którym bucha para z chłodni kominowych w El.Blachownia i El.Rybnik.

Dominantą w panoramie jest dach Beskidów Zachodnich.

Złapał się też fragment Grupy Wielkiej Raczy.

Dalej na zachodzie wystaje Małą Fatra ze świetną koniunkcją Wielkiego Krywania i wysokiej na 134 metry hałdy Szarlota w Rydułtowach.

Natomiast w lukę między górami, którą jest Brama Wilkowicka wpasowały się Tatry zachodnie.

Tutaj udało się złapać najdalej obserwowany punkt, którym jest Kieżmarski Szczyt. Refrakcja podniosła szczyty o ciut ponad 200 metrów, dzięki czemu ukazała się Łomnica, która przy standardowej refrakcji nie jest widoczna.

Wzgórze zalało się już świeżą zielenią i zrobiło się sielsko...

To już czwarta udokumentowana obserwacja z Anabergu. Dwie poprzednie również dokonano przy zwiększonej refrakcji: pierwszą jesienią 2010 roku i drugą zimą 2017 roku. Natomiast trzecią dokonano przy przeciętnej refrakcji, co w stosunku do poprzednich przypadków uchodzi raczej za rzecz wyjątkową.


Miejscówka: Góra św.Anny; 373 m n.p.m. (50.45619 N 18.17209 E)
Data polowania: 14.04.2018
Najdalszy strzał: Kieżmarski Szczyt - 203 km.
Oręż fotograficzny: Pentax K-50 + Sigma 120-400 mm

Komentarze

  1. ..."wznoszące się na 408 m n.p.m. wzniesienie znoszące się", "nastał >>renesans<< dalekich obserwacji wraz z nastaniem"...
    Tekst chwilami męczy oko, ale fotki - pieszczą. Masz moc w tej pasji :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, ten fragment zabrzmiał siermiężnie, ale już nieco skorygowałem tekst. Dzięki, za czujność. Mocy jest tyle ile da natura, a ta przez ostatnie miesiące była wyjątkowo skąpa. Przez całą zimę nie przydarzyły się warunki z korzystną refrakcją i klarownością powietrza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według map niemieckich Analberg miał przed wojną 400 m n.p.m, na tablicach informacyjnych jest 404 m n.p.m., a Wikipedia podaje 408 m n.p.m. - Wniosek z tego taki, że wulkan znowu zacznie dymić bo skały podłoża podnosi :) Dla uzupełnienia, o ile dobrze pamiętam to były dwa wulkany, znaczy się w tym samym miejscu, tylko odstępy w aktywności były spore i stożek pierwszego zmodyfikował drugi wulkanik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Krywań z Szarlotką - świetne. Wzniesienia się wznoszą - to normalne. Ale 500mm przegiął. To już nie Grossglockeren, to głęboka przesada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 500 mm przedstawił to jako ironię i nie bez przyczyny postawił na końcu zdania uśmieszek. Jednak nawiązywał do faktów, bo przed pierdyknięciem, często dochodzi do lokalnego wznoszenia się i deformacji terenu.

      Usuń
    2. Różnice w podawanych wysokościach wynikają z niedokładności pomiarów geodezyjnych, niechlujstwa na mapach (co często się zdarza) i metodyki pomiarów, a nawet stosowanego kiedyś i obecnie układu odniesienia do zerowego poziomu morza. Oczywiście trzeba te wysokości traktować pół żartem, pół serio bo cały szczyt jest zagospodarowany i mocno przekształcony, więc nie ma to dużego znaczenia. Podejrzewam że pierwotnie na szczycie mogło znajdować się bazaltowe gołoborze i grupa skałek, a sama góra była znacznie wyższa. A tak luźno już dywagując, to zastanawia mnie jak grabarze na Górze Świętej Anny mieli ciężko, przecież musieli kopać dołki na zwłoki w litym bazalcie.

      Wracając do wulkanizmu, na GŚA to nie ma obawy że znowu coś wybuchnie za naszego życia. Ostatni aktywny wulkan w okolicy wygasł jakieś 600 tys. lat temu w okolicy miejscowości Bruntal w Czechach, a wulkanizm z GŚA jest miliony lat starszy. Ale...linie tektoniczne i nieciągłości w skorupie ziemskiej, na których powstają wulkany bywają odnawiane i w skali czasu geologicznego jest taka możliwość, ale nawet jeśli to gatunek ludzki może już tego nie doczekać.

      Usuń

Prześlij komentarz