NIM WSTANIE DZIEŃ...

Dalekie obserwacje Bieszczad z Kokocza



"...Gdzie nie zebrany plon, gdzie poczerniały głóg, wstaje dzień."

Edmund Fetting

Nucąc słowa tego utworu, rozstawiałem statyw w zroszonej trawie na szczycie Kokocza z nadzieją, że w końcu uchwycę w kadrze sylwetki bieszczadzkich szczytów. W końcu... Bo całą procedurę powtarzałem po raz czwarty i liczyłem, że piątego nie będzie. No i udało się, a w dodatku zwiększona refrakcja atmosferyczna pozwoliła na obserwacje szczytów niewidocznych w standardowych warunkach.

 
Stanowisko na szczycie Kokocza. Kilkadziesiąt minut po wschodzie czar prysnął i zmiana kontrastu uniemożliwiła obserwację polskiego fragmentu Karpat Wschodnich. Natomiast na szczegóły porannego spektaklu zapraszam poniżej.

 
Na początku ostrzę na najwyższy szczyt Pogórza Bukowskiego.

 
Pierwszy fragment Bieszczad, a konkretnie fragment Wielkiego Działu wystaje zza pasma Bukowicy.

 
To najlepszy kadr tego poranka. Podniesienie horyzontu wyniosło ok 60-80 metrów. Dzięki temu widoczne są szczyty Połoniny Wetlińskiej, a z najwyższej kulminacji Połoniny Caryńskiej zrobiło "Piramidę Cheopsa".

 
Porównanie uchwyconego obrazu z symulacją terenu. Kruhły Wierch w standardowych warunkach powinien tylko nieznacznie wystawać ponad grzbiety Beskidu Niskiego. Ta sama sytuacja tyczy się Chryszczatej, której wystający rąbek zapewne zakrył by las na wcześniejszym planie.

 
Punkt obserwacyjny:   Kokocz; 434 m n.p.m.
Data obserwacji:   22.09.2018
Największa odległość:   Bukowe Berdo - 144 km
Sprzęt fotograficzny:   Pentax K-50 + Sigma 120-400 mm

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ALPEJSKIE AKWARELE

BUSZUJĄC W SMRECZYNACH...

KAŻDY MA SWOJE BIESZCZADY