BUSZUJĄC W SMRECZYNACH...

Po złapaniu Bieszczad z prześwitów na dawnej Hali Roztockiej, przejechałem kawałek dalej na południowy-wschód, na kolejną halę, która tym razem zarosła tylko częściowo. Chodzi konkretnie o Halę Łabowską. Niestety, ale ocalała część hali na której stoi schronisko, prezentuje słabą panoramę w kierunku Karpat Wschodnich. Aczkolwiek tutejsze nasadzenia świerków również nie wytrzymały próby czasu i na wschodnim wierzchołku Hali Łabowskiej powstała luka z naprawdę niezłym widokiem na południowy-wschód. Wszystko do czasu, zanim teren dawnej hali znów zarośnie świerkiem.

 
Rozgaszczam się w młodniku. W takim miejscach często trzeba przenosić statyw, by wcisnąć się w luki pomiędzy świerkami.

 
Obiektyw kieruję wpierw na Beskid Niski. Min. na Pasmo Bukowicy, którego najwyższym szczytem akurat nie jest Bukowica widoczna w kadrze.

 
Kamień. Ten nad Jaśliskami. Inna nazwa tej góry to Bieszczad, a jak chodzi o same Bieszczady...

 
Pora na Bieszczady, a konkretnie na grzbiet Wielkiego Działu wpisany w lukę Przeł. Pułaskiego.

 
Bieszczady na prawo od Lackowej.

 
Połonina Wetlińska z Caryńską.

 
Okolice grzbietu granicznego.

 
Fragment Vihorlatu z wierzchołkiem Motrogonu. Po lewej, między świerkami wystaje odległy o 120 km fragment grzbietu Fetkova.

 
Pora na wisienkę na torcie, czyli fragment Beskidów Połonińskich, a konkretnie grupę Połoniny Równej i Borżawę. Stoj pokazał się głównie dzięki sporemu albedo pokrywy śnieżnej.

 
To by było na tyle. Pora wracać w dół. Okolice Łabowskiej Hali oferują też ciekawe widoki na północ, ale pokazanie tego to już sprawa na inny czas...

 
Miejscówka: Hala Łabowska; 1036 m n.p.m. (49.47102 N 20.81765 E)
Data polowania: 26.04.2020
Najdalszy strzał: Stoj - 197 km.
Oręż fotograficzny: Pentax K-50 + Sigma 120-400 mm

Komentarze

  1. Maciej dzięki wielkie. Dla mnie jest to bardzo osobista obserwacja bo mam rodzinę w Nawojowej, prawdę mówiąc jestem bardzo zaskoczony tym Stojem. Zszedłem Łabowską aż do Nawojowej oraz grań po drugiej stronie od Czerszli aż do Popardową. Beskid Sądecki to naprawdę dzikie, piękne góry bez tłumów. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie te widoki również mają znaczenie sentymentalne. Kiedyś jako dzieciak brałem rower i nawet po szkole mieliłem korbą właśnie w rejon Hali Łabowskiej, albo Hali Barnowieckiej. Nawet by przez kwadrans posiedzieć sobie na jednej z okolicznych skałek.

      Usuń
  2. Kapitalna obserwacja, z dziury w świerkach a nie z miejscówki gdzie nie wysiada się z auta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na grzbiet Pasma Jaworzyny da się szybko wyjechać rowerem. Stokówki w dolinach od strony północnej, są często wyasfaltowane nawet do wysokości ok. 800 m n.p.m., więc teren jest logistycznie bardzo przystępny. Może za wyjątkiem śnieżnych zim. Szkoda tylko, że z biegiem lat na grzbietach ubywa hal.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TATRZAŃŚKA KUŹNIA DALEKOOBSERWACYJNA

SŁUPY SĘDZIWOJA - ZACHÓD

ALPEJSKIE AKWARELE